O mnie

Czas czytania: 3 minut

Mam na imię Jan.
Uwielbiam tańczyć, pić dobrą kawę, czytać literaturę polską i powieści gotyckie. Bardzo też lubię chwalić się tym, że studiowałem polonistykę, choć podobno nie ma czym.

Odkąd pamiętam, zawsze lubiłem czytać dobre książki. Równie dużym zachwytem darzyłem także te, które były pięknie wydane. Nie pomyślałbym kiedyś, że te upodobania zaprowadzą mnie w miejsce, w którym dziś jestem. Bo i droga do tego była długa, i do ostatniego momentu nic nie wskazywało że będę robił to, co robię.

Punktem zwrotnym był moment, gdy w czasie studiów dziennikarskich (wybranych mniej lub bardziej z przypadku) zafascynowałem się składem tekstu i pisaniem (bo w końcu kto zadowalałby się tylko jednym hobby?). To była typowa miłość od pierwszego wejrzenia. Już na pierwszych zajęciach powiedziałem do siebie Ej, to jest coś, z czego chciałbym żyć. W tamtym czasie postanowiłem też nauczyć się ręcznie oprawiać książki – wyłącznie z pasji i chęci nauczenia się tego, co zawsze podziwiałem. Ta pasja pochłonęła mnie na tyle, że po obronie licencjatu postanowiłem zmienić kierunek studiów na ten, o którym od lat marzyłem, a który stale odrzucałem, bo wydawał się mi wyborem najmniej praktycznym ze wszystkich: polonistykę. Moja matka chwyciła się wtedy za głowę.

Zresztą nie tylko ona. Pamiętam, gdy wszyscy mi tę polonistykę odradzali (No weź, co Ty będziesz robił po polonistyce?). Ale ja wiedziałem swoje i postanowiłem spełnić swoje marzenie. Wbrew wszystkiemu i wszystkim.

Od tamtego czasu poznałem mnóstwo ciekawych, nietuzinkowych ludzi, odwiedziłem miejsca, do których inaczej bym nie trafił, widziałem rzeczy, które nie każdy może zobaczyć: rękopisy Jana III Sobieskiego i Adama Mickiewicza, sale bibliotek zamknięte dla publiczności, stare, pisane odręcznie księgi z zaklęciami przywołującymi demony, które cudem uniknęły spalenia na stosie albo też takie, które uratowały się z Titanica. Widziałem też książki, których od ponad 150 lat nikt nie czytał. Nie tylko dlatego, że są tak nudne.

Dziś pracuję we własnej firmie jako copywriter i introligator.
Rozwinąłem moje pasje na tyle, że stały się moją pracą. Jednak jeśli chodzi o oprawianie książek, to z zasady nie pracuję „na zlecenia”, ponieważ zauważyłem, że pasja często kończy się tam, gdzie zaczynają się terminy, odgórne ograniczenia i prymat zarobku nad własnymi zainteresowaniami. Wolę zostawić sobie w tym zawodzie więcej wolności. Dlatego postanowiłem obrać inną ścieżkę: skupiam się na prowadzeniu warsztatów introligatorskich i popularyzowaniu tego zawodu.

Jednym z owoców i kolejnych kamieni milowych tej pasji (a jednocześnie drogi zawodowej) jest pisanie bloga, który właśnie czytasz. Piszę go dla wszystkich, którzy tak jak ja fascynują się książkami i chcieliby wiedzieć o nich coś więcej, ale nie mogą tej wiedzy znaleźć. Dowiesz się tutaj nie tylko tego, jak wygląda dobrze zrobiona książka i z czego jest zbudowana, ale również tego, jak czytać je mądrze i świadomie. Dowiesz się, co mają wspólnego przedwojenne książki i współczesne polskie banknoty. Staram się to robić w atrakcyjnej i wartościowej formie.

Jeżeli chcesz, możesz posłuchać wywiadu o introligatorstwie i moich warsztatach, którego udzieliłem dla II PR.

Cóż jeszcze mógłbym o sobie napisać? Darzę bezgranicznym uwielbieniem Kabaret Starszych Panów, jazdę na rowerze i lato. No i lubię spełniać marzenia, nawet te z pozoru zupełnie niepraktyczne, o czym już wiesz ;)

Rozgość się. Mam nadzieję, że ten blog Ci się spodoba i że będziesz tu często wracał.